Header Image
 
Menu główne
Start
Kalendarz wydarzeń i rezerwacji
Wiadomości - lista
Dojazd do Zegrza
SMS-y, e-maile i inne
Pogoda dla naszej "Bazy Wypadowej" nad Zegrzem
Linki
Napisz do nas
Szukaj
FAQ
Księga Gości
Logowanie
Jeżeli masz problemy z zalogowaniem wpisz w adres www.wodniacypruszkow.eu (ważne jest aby końcówka była właśnie "eu". Lub zajżyj do FAQ





Nie pamiętasz hasła?
Konto? Zarejestruj się!
Dodaj do ulubionych
 
 
 
Inne menu
Administrator
Nagłówki RSS
Start arrow Rejsy, obozy, szkolenia, itp. arrow Rejsy zagraniczne arrow Grecja 2008r
Grecja 2008r Utwórz PDF Drukuj Poleć znajomemu
Redaktor: admin   
01.12.2007.
Spis treści
Grecja 2008r
opis planowanego rejsu
Mała zachęta Grecji
Ten krok warto byłoby znać
Kiedy Grek tańczy ...
Mała zachęta katamaranu
Dlaczego katamaranem
Cyklady
opis trasy dla jadących busem

 

Kiedy Grek tańczy...

 

   

Karnawał już w pełni. A karnawał to przede wszystkim radosna zabawa i tańce do białego rana. Większość z nas lubi tańczyć, nie zawsze jednak umie. Widoczne to bywa i w karnawale, szczególnie wtedy, gdy na parkiecie obowiązują rzeczywiste figury taneczne, a nie jakieś improwizacje, coraz powszechniejsze wśród dużej rzeszy ignorantów prawdziwej sztuki tańca. Są jednak takie rodzaje tańca, które dozwalają, wręcz wymagają improwizacji i wyobraźni, które wymagają bardziej udziału duszy niż tanecznych układów i choreografii. Tańce, którymi "opowiada się" zarówno ogromny ból jak i radość niezmierną...

"Szefie, mam ci tyle do powiedzenia!"- z szerokim uśmiechem na twarzy woła Aleksis Zorba do swego przyjaciela, zwierzchnika we wspólnym przedsięwzięciu oraz ucznia - pełnego zaciekawienia słuchacza wykładów o życiu i jego wartościach. Tak woła, a już po chwili ciągnie swą opowieść... tańcem. To są jego słowa, jego mowa wyrażana każdym gestem, całym ciałem pochłoniętym tańcem, mimiką twarzy przeżywającej każdy kolejny ruch, każdy kolejny krok...

Tak przekazał Zorba to, co miał do powiedzenia swojemu przyjacielowi, a ów, choć cudzoziemiec, to przecież wszystko zrozumiał. Zrozumiał i ból, i radość, i ironię losu, i kruchość wielkich przedsięwzięć, i ogrom spraw małych - wszystko to w tej scenie na plaży, w tym szalonym tańcu stało się nagle takie jasne i proste, nie wymagające żadnych słów! Mało tego, sam nabrał wreszcie odwagi, by także spróbować przemówić owym językiem ciała i duszy.

Scena tanecznej opowieści Greka Zorby to jedna z tych scen, które tak głęboko zapadają w pamięć, że nie sposób o nich zapomnieć. Za tę scenę tylko, warto pokochać Grecję i tych jej mieszkańców, którzy nie zatracili jeszcze owej wspaniałej pierwotnej siły, magii i czaru wypływających z wyrażania przeżyć duszy ludzkiej poprzez żywiołowy ruch oblekającego ją ciała.

Oczywiście wszelkie takie szczególnie mocne przeżycia estetyczne, które działają masowo na świadomość odbiorcy, kryją w sobie pewną pułapkę. Tak było i tym razem. Widzowie z wielu stron świata obejrzeli film nie przeczytawszy uprzednio wielkiej powieści Nikosa Kazantzakisa, a nie mając pełnego i rzekłabym, dużo głębszego obrazu wnętrza mieszkańców tej dziwnej cząstki Europy, jaką jest Kreta, masowo wyrobili sobie zdanie - Grek Zorba stał się synonimem Greka, a jego taniec w świecie nazwano po prostu "zorbą".

Wszyscy, którzy choć trochę próbowali poznać Grecję, wiedzą, że jest ta nazwa wierutną bzdurą. Zresztą i "sirtaki" stworzone zostało pod wpływem muzyki filmowej, w pewnym sensie na użytek filmu. Bo cóż to jest sirtaki? Sama nazwa jest pochodną ludowej nazwy sirtos, dotyczącej jednego z dwóch podstawowych rodzajów kroków tanecznych greckiego folkloru. Termin sirtaki wszedł do języka greckiego właśnie dzięki filmowi "Grek Zorba" i wspaniałej zresztą muzyce i choreografii do tego filmu, będących dziełem Mikisa Theodorakisa. I tak sirtaki (lub owa mniej zręczna wersja nazwy filmowego tańca, ale za to bardziej komercyjna - zorba) pozostały w świadomości tych bardziej powierzchownych turystów, jako właściwe nazwy greckich tańców ludowych, jakoby niezmiernie popularnych w tym kraju. A, że niestety, w imię zasady, co się dobrze sprzedaje, to musi być nieomylne i prawdziwe, w krótkim czasie sklepy całej Plaki (starej dzielnicy pod Akropolem) i wszelkie inne miejsca masowego przepływu turystów - a takich przecież w tym kraju nie brakuje - zapełniły się kasetami i nagraniami proponującymi światu niepowtarzalne greckie zorby i sirtaki.

I niestety wciąż wielu turystów, po powrocie do swych odległych domów jako jedną z ciekawostek przywiezionych z dalekiej podróży do "egzotycznej" Grecji prezentuje pod szyldem "sirtaki" lub "zorba" muzykę ludową, ciągle przecież w Grecji żywą, spłycając tym samym jej obraz - co dla tej muzyki jest wyjątkowo krzywdzące. A po świecie namnożyło się już sporo "wykonawców zorby". Model Greka Zorby jest szczególnym zjawiskiem i warto poświęcić mu więcej uwagi, ale wróćmy do tańca. Aleksis Zorba wraz ze swym przyjacielem tam na plaży tańczyli wtedy chasapiko (taniec rzeźników z dawnego Konstantynopola). A przynajmniej było ono pierwowzorem dla skomponowania takiej sceny, gdyż chasapiko jest tańcem zdecydowanie męskim, w którym mężczyźni objęci za ramiona wyrażają zazwyczaj swą żywiołową radość, męskie braterstwo, pragnienia wolności i niezależności duchowej. W męskiej wspólnocie dzielą się przede wszystkim radością i umiłowaniem życia w każdym jego przejawie, niezależnie od przeciwności losu. Bo prawdziwy mężczyzna, w każdej sytuacji powinien sobie poradzić, z każdą umieć wziąć się za bary i zawsze wyjść zwycięsko, z podniesionym czołem i sercem otwartym na nowe wyzwania losu i niczego się nie lęka, szczególnie wtedy, gdy ufnie dzieli swój los ze wspólnotą, w której przyszło mu żyć i z którą przyszło mu pracować, tak jak ufnie oplata ramionami ramiona swych towarzyszy, podczas gdy taneczne kroki przenoszą go w inny wymiar.

"Cóż jednak tak specyficznego jest w tańcu Greka?"- mogłoby paść pytanie, bo przecież nie tylko Grecy potrafią zatracić się w tańcu i porwać swą sztuką widownię. Jest jeszcze przecież niepowtarzalne, jedyne w swoim rodzaju zjawisko flamenco, jest ognista samba czy choćby nie szukając już daleko, są rodzime krzesany lub zbójnicki, tańce pełne temperamentu, kojarzące się z wyrażaniem całych pokładów uczuć, pełne wigoru i niekontrolowanej siły witalnej, dopuszczające fantazję i wręcz żądające interpretacji. "Kiedy tańczę, tańczy ze mną cała ziemia" - śpiewają Cyganie, równie oczarowujący nas swą taneczną siłą. Jest wreszcie tango, które dla wielu stanowi wręcz "filozofię życia".

A jednak istnieje w tańcu Greka coś tak urzekającego, tak przykuwającego spojrzenia i uwagę nawet bardzo przygodnych widzów, coś, co wymyka się być może konkretnym określeniom i jeszcze trudniej chyba jest odgadnąć tego przyczynę. Czy jest nią tylko specyfika przyrody i klimatu? Czy sięgająca czasów jeszcze mitologicznych historia? Czy też owe istniejące w starożytnym Greku połączenie pierwiastków duchowych, nieśmiertelnych z jakże śmiertelnymi, bo cielesnymi? A więc to, o istnieniu czego już w czasach renesansowych przekonywał swych greckich braci filozof z Mistry zwany Plethonem. Czy też ma to związek z nowszą historią Grecji, z czasami, gdy dopuszczalnym przejawem wolności był ruch, a nie słowo, bo słów ważnych i niosących wolność nawet jeszcze wtedy lud wypowiedzieć nie umiał. Albo też jest to wpływ jeszcze nowszej historii Grecji, w której tragicznie doświadczony w katastrofie małoazjatyckiej naród, przegoniony ze swej ziemi, cierpiąc biedę i nostalgię tak próbował wyrazić ból, tęsknotę i gorycz, a potem już całą swą egzystencję. Można by tak sondować i historycznie i etnograficznie i kulturowo a prawdy i tak pewnie nie dojdziemy. Dlaczego właśnie tu, pod egejskim i jońskim niebem, gdy człowiek tańczy, to jest jego taniec zarazem opowieścią o tym, co aktualnie go boli albo też o tym, co aktualnie go raduje?

Mam na myśli oczywiście zeibekiko, bo to właśnie jest ten niepowtarzalny taniec, niezwykle emocjonalny, nasycony nabożnym skupieniem i improwizacją, a wyrażający całą gamę uczuć tancerza. Im bardziej skomplikowany jego krok, tym głębsze wnętrze odsłania przed nami, im więcej włoży się w niego temperamentu i przeżyć, tym głębszy nastąpi katharsis.

Kiedy Grek tańczy zeibekiko nie należy mu przeszkadzać. Jest to taniec jego i tylko jego, to jego dusza próbuje teraz wyzwolić się z namiętności, bólu lub też nadmiaru radości. Chcesz tańczyć, poczekaj, przyjdzie i twoja kolej, ale teraz nie wolno ci towarzyszyć i lepiej uszanuj taniec Greka, nie wyrażaj głośno swych zachwytów. Przeżyj to razem z nim, ale jak w teatrze, jak w tragedii starogreckiej, ty jesteś widzem, a on aktorem. I choć może i trochę on gra, to jest to gra nie tylko dla ciebie i innych wokoło, on, jak w prawdziwej tragedii, gra właśnie po to by uzyskać oczyszczenie, ów słynny katharsis, którego celem dla starożytnych była sztuka sama w sobie. Być może tutaj właśnie należałoby szukać choć namiastki odpowiedzi na pytanie "co takiego specyficznego jest w tańcu Greka?"

Grecki folklor taneczny najogólniej charakteryzuje się dwoma podstawowymi krokami tanecznymi. Pierwszy rodzaj to tzw. krok "ciągniony" - sirtos (sirtos tańczone jest w kole lub w korowodzie), oraz drugi to krok skoczny - pidichtos. Sirtos, ten, od którego z pewnością wyszła nazwa sirtaki, pochodzi jeszcze z czasów archaicznych. Dziś jego kroki podstawowe zawiera większość greckich tańców ludowych, tak, że w zasadzie sirtos można uznać za ich bazę, nie należy jednak zapominać, że rodzaje, melodyka, nawet takty i kroki sirtos w zależności od miejsca ich powstawania różnią się często dość znacznie między sobą. Wśród wielu ich rodzajów być może najpopularniejszym w Grecji jest sirtos kalamatianos, tańczony w dość szalonym dla nas, ludzi z Północy, takcie na 7/8. Ale to jeszcze nic, zatańczenie przez nas sirtos na Krecie, np. chaniotikos sirtos, równać się musi nie lada wyczynowi. Wszystko jednak jest kwestią wyuczenia. Choć trochę muzykalne ucho złapie wreszcie, choćby nie wiadomo jak szalony rytm, a nogi plączące się początkowo dość zdrowo, w końcu odnajdą właściwy krok i podążą za partnerami. Ale jak zatańczyć zeibekiko? Jak opowiedzieć tańcem swe uczucia, w sposób taki by nie zostać posądzonym o aktorstwo tylko lub o zwykłą trywialność? Nie mówiąc już o tym, że trzeba poradzić sobie z niezwykle trudnym rytmem na 9/8. Do tego rzeczywiście trzeba mieć duszę Greka. Zaś co to znaczy mieć duszę Greka, przekonacie się sami, kiedy zrozumiecie, że teraz właśnie tańczy Grek. A kiedy Grek zatańczy, wtedy zatchnie wam dech w piersiach i po prostu poczujecie to... Wtedy zróbcie mu miejsce. I tylko obserwujcie go uważnie, bo niestety "duszy greckiej" już coraz mniej na tym świecie i coraz mniej prawdziwych tancerzy...

 

Nasz Czas 3/2005 (653)



Zmieniony ( 24.07.2009. )
 
« poprzedni artykuł
Free template "Frozen New Year" by [ Anch ] Gorsk.net Studio. Please, don't remove this hidden copyleft! You have got this template gratis, so don't become a freak.